Ernest Hemingway - Komu bije dzwon


Nienawidzę wyjazdów. Najpierw wybieranie rzeczy do spakowania przysparza mnie o spazmatyczne skurcze żołądka. Denerwuje mnie nieprzewidywalność pogody, a jeszcze bardziej próby błędnego przewidzenia jej, które skłaniają mnie do wybrania jednych rzeczy zamiast drugich. Samo pakowanie przynosi ból w skroniach i nerwowe pulsowanie w czaszce, a zazwyczaj także nieoczekiwany ból kręgosłupa - spowodowany tysiącem skłonów w kierunku torby. I wątpliwości. Miliony wątpliwości w podjęciu tych życiowych wprost decyzji. Potem ostateczna próba zasunięcia zamka. No, może jeszcze dwie ostateczne próby... Tu następuje zazwyczaj zgrabny siad okrakiem na torbie i trzecia ostateczna próba kończy się sukcesem. A potem kiszki skręcają się na widok jednej małej, ale niezwykle istotnej rzeczy, której zapomniało się spakować.
W tym roku wrzuciłam sobie na tak zwany luz. Niektórzy stwierdziliby, że "dałam sobie siana". Założyłam, że szybkie decyzje są najlepsze i największą krzywdę zrobię sobie, próbując przedłożyć wartość koszulki niebieskiej nad wartość koszulki żółtej. W związku z czym chwyciłam po prostu to, co miałam ładnego i spakowałam!
Tak oto wynalazłam, a może raczej odnalazłam niezawodny sposób na dobre, mądre pakowanie.
Skoro i tak - jakkolwiek bym się nie starała i ile prognoz pogody bym nie przejrzała - połowa walizki się nie przyda, po co jakkolwiek to przeżywać?
Polecam! - Ola Je. ;)

20.07.2011, 22:34, Lola
feed the cookie monster (4)


O mnie

Ola Je. sierpień . . . Przystanek Alaska . czerwień
muzyka! . gotowanie . Wharton . lucid dream . KIG
last.fm . mail

Linki

beznamietnik . exit-strategy . extinct
improwizacja-mniejsza . lekko . nene . niehalo

Archiwum

2011: 1 2 3 4 5 6 7
2010: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2009: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2008: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2007: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2006: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2005: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12
2004: 10 11 12

Stopka

myPhotoshopBrushes . dafont.com
republika . ownlog